T-shirt do sukienki?

Po raz pierwszy trend bieliźniany mogliście zobaczyć u mnie na blogu dokładnie trzy lata temu. Wtedy było to eleganckie połączenie ze szpilkami, gdzie popełniłam jedno, małe faux-pas. Dziś przygotowałam rehabilitacje w formie nowej odsłony.

Moda się zmienia, ja się zmieniłam, ale pewne trendy nie przemijają i nadal pojawią się w najnowszych kolekcjach. Sukienkę na cienkich ramiączkach typu spaghetti połączyłam ze zwykłym, białym t-shirt'em, co nadaje stylizacji zupełnie inny, młodzieżowy, po prostu luźniejszy charakter. Do całości założyłam również nowe kozaki za kolano. Wyglądają bardzo podobnie do poprzednich, jednak te dzięki sztywnemu materiałowi nie spadają mi z uda. Pamiętajcie zwrócić na to uwagę przy zakupie tego typu butów, szczególnie przy szczupłych nogach.

Jak Wam się podoba takie połączenie?








(dress, shoes - stradivarius, t-shirt - diverse, blouse - zara, bag -  mango)

Testuje - Polecam

Nie samą modą kobieta żyje. Ostatnio przez pracę zawodową istotną rolę w moim życiu, zaczęły odgrywać kosmetyki. Bardzo dużo kosmetyków. Testuje je jeden po drugim, a mimo to ciągle szuflada się nie domyka. Co miesiąc poszukuje swoich ulubieńców i rzadko się zdarza, że dany produkt kupuje ponownie. Jednak kiedy taka sytuacja ma miejsce to wiem, że chcę podzielić się z Wami tą informacją. Często pytacie mnie o moją pielęgnację (szczególnie włosów) oraz makijaż, dlatego dziś pokaże Wam kilka hitów kosmetycznych i coś na deser.


1. Tonik różany od Evree stosuje czasem nawet kila razy dziennie. Nadaje się zarówno do porannej pielęgnacji, aby odświeżyć skórę, jak i na makijaż, w celu jego scalenia. Po całym dniu, kiedy moja skóra jest ściągnięta i sucha, również uwielbiam po niego sięgać. W szufladzie czeka już jego kolejne opakowanie.

2. Czas na pielęgnację ciała - mus do kąpieli Nivea. Do tej kategorii produktów nigdy nie przywiązywałam uwagi. Jednak ten kosmetyk okazał się prawdziwym "umilaczem" wieczoru. Ma jedwabistą konsystencję i lubię jego typowy dla Nivea zapach. Zdradzę Wam, że niedługo zobaczymy go w nowej, bardziej owocowej odsłonie! Nie mogę się doczekać.

3. Balsamów do ciała przewija się u mnie krocie. Jednak zazwyczaj nawilżenie po ich użyciu jest tylko chwilowe. Produkt od Body Boom jest inny ponieważ ma przyjemną konsystencje, szybko się wchłania (co też jest mega ważne), a ciało nawet następnego dnia jest wyczuwalnie miękkie.

4. Perfumy Calvin Klein kupione ze względu na promocję, a okazały się świetnym codziennym zapachem na lato.

5. Kiedy odkręcisz wieczko tego masła do ciała, będziesz chciała go zjeść. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy i dla mnie to połowa sukcesu kosmetyku. Właśnie dlatego ten produkt u mnie wygrywa, to prawdziwe ciasteczko od Nacomi!

6. Tutaj będę się rozpływać! Z racji tego, że nie jestem kawoszem i w mojej kuchni nie uświadczy się tego produktu to o zrobieniu diy nie było mowy. Peeling kawowy od Body Boom dostałam w prezencie i po pierwszym użyciu przepadłam. Moja skóra stała się sprężysta i nawilżona, aż chciało się dotykać! Jedyny minus to cała brudna wanna, ale dla efektu warto!


Pamiętam czasy, kiedy mój arsenał makijażowy mieścił się w jednym pudełku. Obecnie jest ich pięć i wciąż mam ochotę na więcej. Ważne, żeby makijaż podkreślał naszą urodę, a nie ją zakrywał - a to już sztuka!

1. Rzęsy są bardzo ważną częścią mojego makijażu. Choć naturalne mam długie (i przy mocnym oku czasem zdarzyło mi się, zapomnieć ich pomalować) to łatwo je nieestetycznie skleić. Mascara od Collistar ma silikonową szczoteczkę, która bardzo ładnie wydłuża i rozdziela rzęsy. Chętnie skusiłabym się na jego pełnowymiarową wersje.

2. Poszukiwania idealnego podkładu nadal trwają. Na szczycie rankingu plasuje się obecnie Catrice HD Liquid Coverage w najjaśniejszym odcieniu 010. Szybko zastyga i jedna warstwa ma bardzo dobre krycie. Jedyne co zauważyłam to fakt, że lepiej nakłada się palcami.

3. Pudełeczko ze szminkami również się nie domyka, ale to za sprawą kolejnego odcienia z serii Golden Rose Liquid Matte Lipstick. Te pomadki są idealnie matowe i utrzymują się kilka godzin. Po prostu najlepsze jakie miałam.

4. Cienie w kremie? Myślałam, że to nie dla mnie. Do czasu właśnie tego produktu, który wygląda przepięknie. Wystarczy odrobiona, by pokrył całą powiekę - Liquid Eyeshadow od Dr Irena Eris.

5. Jeśli jesteśmy w temacie nakładania podkładu to zakochałam się w gąbeczkach Blend It. "Zjadają" stosunkowo mało podkładu i pięknie go rozprowadzają. Do tego ten marmurkowy design! 


Na koniec kilka nowości ubraniowych, które (mam nadzieję) zobaczycie niedługo w stylizacjach. Jeśli ktoś doczytał do końca to "gratulacja"! :)

Krata Glencheck

Na wybiegach największych domów mody takich jak Balanciaga czy Vetements (obie zarządzane przez tego samego projektanta) zaczęły pojawiać się kraty. Jednak nie jest to zwyczajna pepitka, tartan czy kratka vichy jaką znam. Przyznam się, że musiałam wygooglować temat i poszerzyć swoją wiedzę na tematach rodzajów tego wzoru. Okazało się, że jest to krata księcia Walii lub krata Glen. Nazwa pochodzi od Księcia Windsoru, Króla Edwarda VII, który zapoczątkował ten modę na amerykańskich salonach. Taki wzór ma kilka odsłon, a u mnie dziś zobaczycie, z czym zestawiłam koszule w te kwadratowe mikrowzory. Spodobała mi się ona również, dzięki haftowi doszytemu na jej dole w asymetryczny sposób. Szaleństwo trendów na bluzce, dlatego reszta musiała być elegancka i stonowana. 









(shoes - reserved, pants - stradivarius, shirt - here, jacket - mango, jewellery - sotho)